13 stycznia 2021

13 stycznia 2021

„Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im”.
Mk 1, 29-39

Ujmujące jest podejście Jezusa do chorej kobiety. Podniósł ją (osobiście) i wziął za dłoń. Poświęcił jej wiele uwagi. Przez zwyczajne gesty dobroci i czułości Jezus objawił swoją moc, przywracając do pełni sił teściową Szymona.

Jak przez palce uciekają nam codziennie okazję, aby naśladować Jezusa w tak drobnych gestach. Kiedy słyszymy o dystansie społecznym, tęsknimy za prostymi znakami serdeczności i bliskości z ludźmi.

Nie trzeba od razu wychodzić na ulicę, aby znaleźć ludzi potrzebujących ludzkiego ciepła. Czasami nasze domy przypominają kostnice, a relacje wydają się być zamrożone. Przecież nie trzeba wiele. Wystarczy podnieść żonę na duchu, dotykając jej dłoni, dać buziaka dla męża, przytulić dziecko. Najzwyczajniej w świecie ucieszyć się sobą nawzajem.

Czy zwykłe, ludzkie gesty uzdrawiają? Tak! Moimi prostymi, pełnymi dobra czynnościami Jezus może posłużyć się, aby uzdrowić kogoś kto żyje na wyciągnięcie mojej ręki…

#PrzestrzeńDucha