15 marca 2021

15 marca 2021

A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający.
J 4, 43-54

Jak bardzo musi być zdeterminowany człowiek, któremu umiera syn. Rodzic jest w stanie zrobić wszystko, aby uratować życie swojemu dziecku. Urzędnik królewski potrzebował pomocy, był zrozpaczony, więc zaryzykował i postanowił pójść do Jezusa.

Jego reakcja staje się pytaniem o moje zachowanie w kryzysowych momentach życia. Gdy wszystko zaczyna się walić, emocje uderzają w Ciebie niczym wzburzone fale o skały, czy potrafisz pójść do Jezusa? Kolejne pytanie, które jest istotne brzmi: czy umiesz prosić o pomoc i ją przyjmować?

Miłość chrześcijańska nie polega tylko na tym, że potrafię pomagać drugiemu człowiekowi, lecz uczę się także przyjmować pomoc od innych. Jeżeli nie umiem przyjmować wsparcia od człowieka, w jaki sposób mam przyjąć pomoc od Boga? Doświadczenie uczy, że postawy, które przyjmujemy w odniesieniu do człowieka, przenosimy na relację z Bogiem.

Gdy w codzienności robię wszystko, aby być samowystarczalnym, trudno będzie mi uznać zależność od Boga. Otwartość na pomoc brata lub siostry uczy mnie otwartości na Boga.

#PrzestrzeńDucha