23 września 2021

23 września 2021

Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony.
Łk 9, 7-9

„Kiedy byłem dzieckiem i nastolatkiem, bałem się, że Bóg może mi zrobić coś złego. Podczas pierwszych rekolekcji ignacjańskich, jeszcze w szkole średniej, wszedłem na drogę bolesnego rozpadu obrazu Boga, a potem przez lata formacji zakonnej, dzięki modlitwie, lekturze Pisma Świętego i sakramentom, z wolna zacząłem poznawać nieco innego Boga.

Moja wyobraźnia nie poddaje się chętnie procesowi oczyszczenia, który z tego powodu ciągle trwa. Przez długi czas uważałem, że gdy zgrzeszę, to Bóg się ode mnie oddala. Z tą świadomością dałoby się jakoś żyć. Ale to nie koniec reakcji Boga. On się jeszcze obraża i na pewno sobie „odbije” to, co Mu zabrałem.

Niewątpliwie wielu z nas startuje z tego punktu, lecz wielu też tutaj się zatrzymuje. I to na całe życie. Z różnych powodów. Bo skończyli swoją edukację religijną w dzieciństwie. Bo brakuje biblijnej katechezy dla dorosłych. Bo poznanie prawdziwego Boga zagraża moralistycznej wersji chrześcijaństwa. Według niej Bóg dzierży trzy atrybuty: kij, marchewkę i wagę.

Czasem zdarza się, że taki religijny zastój bywa nawet wygodny. Tylko że w rezultacie zwiększa się dystans między Bogiem a człowiekiem, co ostatecznie prowadzi do jawnego lub ukrytego ateizmu, który nie polega na buncie, lecz na obojętności. Zdałem sobie z tego sprawę, gdy zostałem księdzem, spowiednikiem i osobą towarzyszącą podczas ćwiczeń duchowych”.

Dariusz Piórkowski SJ
„Nie musisz być doskonały. Chrześcijański sposób na perfekcjonizm”