26 stycznia 2021

26 stycznia 2021

I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką». Mk 3, 31-35

Niebezpiecznie szybko można wpaść w zachwyt, jak łatwo stać się bratem, siostrą i matką Jezusa. Wystarczy przecież tylko pełnić wolę Bożą. Słowo „tylko” brzmi tutaj dość mylnie.

Oczywiście Jezus umierając na krzyżu stał się niewyobrażalnie bliski każdemu z nas. Jednak pełnienie Jego woli wcale nie jest czymś prostym. Wystarczy pomyśleć, kiedy ostatnio choćby zastanowiłem się czy żyję wolą Bożą lub jaka jest wola Boga względem mnie?

Te pytania pokazują, że czasami trochę na oślep, bierzemy życie garściami, nie zastanawiając się czy idziemy za Jego głosem. Można by zaryzykować stwierdzenie „ile jest modlitwy w moim życiu, tyle jest w nim pełnienia woli Bożej”. Modlitwa (najlepiej oparta na Słowie Bożym) daje pewność, że staram się żyć Bogiem, a nie według własnego „widzimisię”.

Kardynał Joseph Ratzinger w książce „Duch liturgii” streścił historię z pism Ojców Pustyni. Pewnego razu niejaki opat Apollon uprosił Boga, żeby pokazał mu diabła. Mnich trochę się rozczarował, bo zobaczył stworzenie szpetne, chude i pomarszczone, ale w sumie podobne do ludzi. Diabeł różnił się tylko jednym – w miejscu kolan miał dziury.

Modlitwa nie jest oznaką naszej słabości. Wręcz przeciwnie, jak mawiał św. Jan XXIII „człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, kiedy klęczy przed Bogiem”.

#PrzestrzeńDucha