28 marca 2021

28 marca 2021

A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: „Nie bój się, Córo Syjonu! Oto Król twój przybywa, siedząc na oślęciu”. J 12, 12-16

Chodzimy nadęci i patrzymy z góry jeden na drugiego. Jezus najważniejszą podróż swojego życia odbywa na nic nieznaczącym osiołku. Nie potrzebuje konnicy jak Cezar. Jego miłość posuwa się do granic szaleństwa, by człowiek nigdy nie zwątpił w dobroć i bliskość Boga.

Bóg potrafił posłużyć się osiołkiem, aby dokonać wielkich rzeczy. Dlaczego miałby nie posłużyć się mną, który jestem słaby i pełen wewnętrznych konfliktów Wystarczy, że zgodzę się na odrobine prosty i pokory, Bóg dokona reszty..

„Jezus wstępuje na krzyż, aby zstąpić w nasze cierpienie. Doświadcza naszych najgorszych nastrojów: klęski, odrzucenia przez wszystkich, zdrady przez tych, którzy Go kochają, a nawet opuszczenia przez Boga. Doświadcza w swoim ciele naszych najbardziej rozdzierających sprzeczności, i w ten sposób dokonuje ich odkupienia, przekształcenia. Jego miłość przybliża się do naszych ułomności, dociera tam, gdzie wstydzimy się najbardziej. I teraz wiemy, że nie jesteśmy sami: Bóg jest z nami w każdej ranie, w każdym lęku. Żadne zło, żaden grzech nie ma ostatniego słowa. Bóg zwycięża, ale palma zwycięstwa przechodzi przez drzewo krzyża. Dlatego palma i krzyż są razem”.

Papież Franciszek

#PrzestrzeńDucha