8 lutego 2021

8 lutego 2021

I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć.
Mk 6, 53-56

Chorzy przebywali w swoich domach z wielu względów. Jedni po prostu nie mogli wyjść, a inni wstydzili się choroby. Aby doszło do uzdrowienia, chorzy musieli zmierzyć się z wyjściem poza ściany domu, a tym samym przyznać się przed społeczeństwem do swoich dolegliwości, które były ich sferą intymną.

Dokładnie to samo dzieje się podczas sakramentu pokuty i pojednania. Człowiek klęczący przy kratkach konfesjonału przyznaje się przed wspólnotą Kościoła (wszyscy przecież widzą kto idzie do spowiedzi), że jego dusza choruje i potrzebuje uzdrowienia.
Następnie odkrywa swoje rany przed Jezusem, który przez posługę kapłana leczy jego obolałą duszę.

Dużo mówimy o zdrowiu, dbamy o nie i staramy się jak najszybciej znaleźć przyczynę chorób, aby być w pełni sił. To zrozumiałe, ponieważ życie jest największym darem, jaki otrzymaliśmy od Stwórcy. Nie można jednak zapomnieć, że dusza też choruje, więc potrzebuje lekarstwa. Nie kupimy go w aptece. Jezus „leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany”. Psalm 147, 3

Jak z Twoją spowiedzią? Może ostatnio ją odkładasz… Idź, On czeka.

#PrzestrzeńDucha