Słowo

przestrzen-ducha-kreska

7 marca 2021

Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie». J 2, 13-25

Niedzielne popołudnie. Kazanie pasyjne w trakcie Gorzkich Żali. Kaznodzieja porusza sprawy społeczno-polityczne, mówi o historii oraz o tym, jak teraz wrogowie ojczyzny niszczą naród i Kościół. Nie mogę uwierzyć w to, co słyszę. Jak można połączyć mękę Jezusa z polityką? Ile ludzi musi odejść z Kościoła, żeby duchowni zajęli się głoszeniem Ewangelii, a nie stygmatyzacją ludzi.

Jezus nie bawiąc się w kurtuazję robi porządki w Świątyni. Dzisiaj największe oczyszczenie musi dokonać się w mentalności chrześcijan, szczególnie duchownych. Każde myślenie inne od naszego traktujemy od razu jako atak na Kościół, zamiast dostrzec w tym odmiennym głosie szansę na zmianę.

Pamiętam jak mój proboszcz z rodzinnej parafii mówił, że kazania powinny być krótkie i bez zabarwień politycznych, bo ludzie cały tydzień słuchają takich tematów, a w Kościele chcą spotkać się z Bogiem. Tak też było, a parafia pękała w szwach.

Dzisiaj Jezus nie trzyma w ręku fizycznego bicza, którym oczyszcza Świątynie. Posługuje się świeckimi, którzy walczą, aby z Kościoła nie robić sali sejmowej, w której wciąż trzeba przeciwstawiać jednych przeciwko drugim.

„Musimy się uczyć takiej kultury rozmowy, w której rozumiemy, że ja mam prawo się z tobą nie zgadzać, ty masz prawo nie zgadzać się ze mną, ale żebyśmy się mogli nie zgodzić, to musimy poznać swoje poglądy i wyraźnie je wyartykułować. Tu jest też wielkie pole działania dla świeckich katolików. Nie wszystko musi przecież mówić biskup. Kościół, to nie tylko episkopat”.

Bp Adrian Glabas SAC

#PrzestrzeńDucha

***

6 marca 2021

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Łk 15, 1-3. 11-32.

Człowiek, gdy zgrzeszy popada w mechanizm ucieczki i chowa się przed Bogiem. Pokutuje w nas syndrom pierwszych ludzi z Raju, którzy po upadku skryli się przed Bogiem. Celnicy i grzesznicy zachowali się inaczej. Postanowili przybliżyć się do Jezusa.

Św. Łukasza zaznacza, że byli to wszyscy celnicy i grzesznicy. Możemy sobie wyobrazić jak połamane życiorysy kryły się w słowie „wszyscy”. Oni odnaleźli w Jezusie, coś co pozwoliło im przestać się bać swojego życia. Znaleźli kogoś, kto ich nie przekreślał.

„Adamie gdzie jesteś”, takie były pierwsze słowa Boga do człowieka, gdy ten zgrzeszył. Paradoksalnie to faryzeusze skryli się przed Bogiem pod swoimi powłóczystymi szatami i nieskazitelnością moralną. Grzesznicy stanęli przed Jezusem nadzy, pokazując Mu wszystkie swoje rany. Nie udawali kogoś, kim nie byli.

Poczucie własnej grzeszności i odejście od Jezusa nie powinny być powodem odrzucania siebie. Wtedy jeszcze bardzie potrzebuję bliskości Jezusa. Jeżeli po jednym upadku do Niego nie wrócę, rozpocznie się lawina kolejnych grzechów.

Ludzką rzeczą jest upadać. Diabelską trwać w grzechach. Anielską, zaś powstawać z każdego upadku.

#PrzestrzeńDucha

 

***

5 marca 2021

Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”.
Mt 21, 33-43.45-46
 
Okazuje się, że można mieć doskonałe wykształcenie teologiczne, czytać Biblię i zupełnie nie rozumieć jej treści. W oparciu przeczytane słowa Świętej Księgi można dojść nawet do przekonania, że należy kogoś zabić, gdy burzy dotychczasowy porządek religijny. Taką postawę przyjęli arcykapłani i faryzeusze.
 
Jeżeli czytamy Pismo Święte, aby czuć się lepiej od innych, dyskredytować ich myślenie przez cytowanie kolejnych fragmentów Biblii, to niedaleko nam do faryzejskiej postawy.
 
Dzisiaj Franciszek rozpoczął wizytę apostolską w Iraku. Ciekawe, kiedy zacznie się hejt „wierzących bardziej”, że Papież brata się z islamem…

***

4 marca 2021

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. J 15, 9-17

Oddawanie życia to nic innego, jak zapominanie o sobie. Dzieje się tak, gdy stopniowo oddajemy swój czas dla osoby, która potrzebuje pomocy, a mogliśmy w tym czasie skorzystać z przerwy i napić się pysznej kawy.

Ewangeliczne umieranie następuje, gdy opiekujesz się schorowaną mamą w podeszłym wieku, gdy wspierasz współmałżonka w walce z nałogiem alkoholowym lub gdy idziesz pobawić się z dzieckiem, chociaż padasz po ciężkim dniu pracy.

Każdy dzień przynosi nową formę umierania. Można próbować od tego uciekać i starać się żyć bezproblemowo. Tylko czy jest to do końca możliwe? Jezus zaprasza nas do świadomego podjęcia trudu miłości, który wiąże się z traceniem wygodnego życia.

Po ludzku ciężko jest odnaleźć siły na tak rozumianą miłość. Ona jest możliwa, gdy znajdę czas na szczerą rozmowę z Jezusem. Św. Matka Teresa z Kalkuty do szaleństwa poświęciła się innym, ponieważ czerpała moc z modlitwy i adoracji.

„Owocem ciszy jest modlitwa.

Owocem modlitwy jest wiara.

Owocem wiary jest miłość.

Owocem służby jest pokój”.

Św. Matka Teresa z Kalkuty

#PrzestrzeńDucha

 

***

3 marca 2021

Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».
Mt 20, 17-28
 
Stając na modlitwie mówimy Jezusowi o tym, co przeżywamy i jak się czujemy. Czasami dobrze jest pomyśleć, co czuje Jezus i jak On przeżywał trudne chwile swojego życia.
Może nam w tym pomóc wyobraźnia. Zatem spróbujmy. Wyobraźmy sobie ojca, który dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chory i zostało mu kilka miesięcy życia. Długo przygotowuje się do przekazania tej tragicznej informacji swoim dorosłym dzieciom.
 
Zebrał ich wszystkich w rodzinnym domu. Drżącym głosem i ze łzami w oczach mówi: „dowiedziałem się, że mam raka i zostało mi kilka miesięcy życia”. Na co dzieci odpowiadają: „tato, a co z samochodem, domem i ziemią, jak je podzielimy”.
 
Dalszy komentarz tej sytuacji jest zbędny. Wiemy, co musiał czuć ojciec słysząc takie słowa…
 
Dokładnie tak samo czuł się Jezus, gdy mówił najbliższym osobom o tym, że niebawem zostanie zabity, a oni w odpowiedzi na tę wiadomość próbują walczyć o dobrą posadę w Jego królestwie.
 
Empatia od zawsze jest bardzo pożądaną cechą człowieka. W galopie codziennych wydarzeń przystańmy, aby pomyśleć z czym może zmagać się człowiek, którego Bóg postawił przy mnie. Okazanie mu współczucia i zrozumienia stanie się głoszeniem Dobrej Nowiny.

***

2 marca 2021

«Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mt 23, 1-12

Każdy ma swoją „katedrę”, na której wygodnie zasiada. Budujemy ją latami. Poprawni w oczach przełożonych i obcych ludzi, a nieznośni dla najbliższych. Pompujemy się wzniosłymi teoriami, jak należy naprawić świat i Kościół, a często sami jesteśmy nieuporządkowani.

Ks. Piotr Pawlukiewicz stwierdził, że człowiek wtedy jest prawdziwy, gdy zostaje sam ze sobą i nikt go nie widzi…

Życie w zgodzie z własnym sumieniem pozwala stawać się autentycznym i wolnym od ludzkich opinii.

#PrzestrzeńDucha

***

1 marca 2021

Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Łk 6, 36-38

Zazwyczaj skupiamy się na tym, że Jezus nam zabrania osądzać, potępiać lub nakazuje odpuszczać winy. To oczywiście prawda. Jednak równolegle Pan proponuje drogę do szczęśliwego życia. Zachowując Jego prośbę nie zostaniemy osądzeni czy potępieni. A któż z nas nie chciałby uwolnić się od tego typu stwierdzeń?

Po grecku słowo „potępiać” znaczy dosłownie „kata”. To tłumaczenie bardzo wyostrza nam sens całego stwierdzenia. Jeżeli potępiam człowieka, staję się katem, który pozbawia go życia. Moc słów jest przeogromna. Przed ich wypowiedzeniem warto pomyśleć, jakie będą tego skutki.

W niedzielę Franciszek podczas modlitwy Anioł Pański zachęcił wiernych do postu od plotek i oszczerstw, ponieważ to otwiera serce dla Pana.

Taki post więcej kosztuje niż nie jedzenie słodyczy…

#PrzestrzeńDucha

***

28 lutego 2021

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich.
Mk 9, 2-10
 
Jezus każdego ucznia prowadzi indywidualnie. Prawdopodobnie mógł wejść na szczyt najpierw z jednym i schodzić po kolejnego ucznia.
 
Scena Taboru doskonale pokazuje, że nie my, lecz Bóg robi wielki wysiłek, aby człowiek mógł doświadczyć Jego obecności. Trzeba sobie ten fakt przypominać, ponieważ wielkopostne wyrzeczenia mogą opatrznie utwierdzić nas w myśleniu, że jedynie my trudzimy się dla Boga.
 
Prowadzenie uczniów osobno jest ważną podpowiedzią, która mówi, że każdy ma swoją, indywidualną drogę do Boga.
 
Nie musisz być fanem spotkań charyzmatycznych, nie musisz tez jeździć na rekolekcje ignacjańskie lub odnawiać nowenny pompejańskiej.
 
Ważne, abyś znalazł własną drogę spotkania z Jezusem. On pokornie dostosuje się do twojego tempa wewnętrznej podróży.

***

27 lutego 2021

Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują…
Mt 5, 43-48
 
„Gniew najbardziej upodabnia człowieka do demona”. Takie słowa zostawił Kościołowi Ewagriusz z Pontu.
 
Idąc drogą rozważań Ojca Pustyni możemy dojść do prostego wniosku. Gniewam się na kogoś, więc naśladuje złego. Gdy staram się przebaczyć i miłować jestem podobny do Boga.
 
Niby takie proste, ale doskonale wiemy, jak trudno wprowadzić Bożą logikę we własne myślenie oraz trudne emocje związane z poczuciem krzywdy.
Przebaczenie zaczyna się od wewnętrznego aktu woli: „tak chcę przebaczyć”. Jeżeli rany są głębokie można mówić: „Boże pomóż mi przebaczyć, bo sam/sama nie potrafię”.
 
Miłość nawet w najdramatyczniejszych okolicznościach daje wewnętrzną wolność. Gniew i nienawiść związują nas z nieprzyjaciółmi, a wtedy stajemy się zakładnikami naszych wrogów.
 

***

19 lutego 2021

Uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?» Mt 9, 14-15

Jezus nadaje nowy sens postu, łamiąc dotychczasowe stereotypy religijne. Nie wszystkim podoba się nowość, którą przynosi Mesjasz. Niektórzy wolą być twardo osadzeni w tradycji, która zapewnia im stabilność i święty spokój. Wszystko, co wychodzi poza te ramy budzi kontrowersje.

Dzisiaj bywa podobnie. Słyszymy głosy krytykujące Franciszka, ponieważ nadaje nowy kierunek Kościołowi. Ludzie uważający się za „bardziej wierzących” nawet od Papieża, potrafią zmieszać z błotem Ojca Świętego. Oczywiście czynią to w imię obrony prawdziwej tradycji. Bronić za pomocą niszczenia… Tak rozumiane chrześcijaństwo zawsze staje się fanatyzmem.

Jakich stereotypów trzymasz się kurczowo od lat? Myślałeś czasami jak możesz uwolnić się od nich? One są niebezpieczne, ponieważ mogą stać się bożkiem zasłaniającym żywego Boga. Pomyśl czy jesteś w stanie uwolnić się od nich, aby żyć pełnią wolności płynącą z Ewangelii.

#PrzestrzeńDucha

***

18 lutego 2021

Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Łk 9, 22-25

Aby nieść krzyż trzeba go najpierw zrozumieć. Jezus wiedział dlaczego dźwigał jego ciężar. Jesteśmy w stanie zrozumieć krzyż Chrystusa. Pomaga nam w tym czytanie książek z duchowości, słuchanie wartościowych konferencji czy przeglądanie portali chrześcijańskich.

Trudniej zrozumieć własny krzyż. Tutaj nie pomoże wiedza, potrzebna jest praktyka, która niesie za sobą konsekwencje pogodzenia się z prawdą, że cierpienie jest obecne w moim życiu. Realizm polega na świadomym przeżywaniu chwil radosnych i trudnych. Ucieczka od jednych lub drugich może skończyć się tragedią.

Największym wyzwaniem zdaje się być zrozumienie krzyża drugiego człowieka. Wszystko jest pięknie, póki ten krzyż nie dotyka również mnie. Zrozumieć dlaczego ktoś jest nieznośny. Dlaczego ma problem z alkoholem. Czemu nie wierzy w Boga itd. Taka postawa jest pewną formą pomocy w dźwiganiu krzyża innych osób.

Gdy dookoła podziały, jak powietrza potrzebujemy zrozumieć jedni drugich…

#PrzestrzeńDucha

***

17 lutego 2021

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli(…) Mt 6, 1-16.16-18

Dlaczego sypiemy popiół akurat na głowę a nie gdzie indziej, np. na dłonie? W tym geście zawarty jest najgłębszy sens wielkiego postu jakim jest nawrócenie. Ono ma polegać na zmianie mojego myślenia, a nie na zewnętrznych gestach.

W Ameryce zarówno Północnej jak i Południowej ten symbol jest jeszcze bardziej wyrazisty, ponieważ tam nie sypie się na głowę popiołu, lecz kapłan kreśli popiołem na czole znak krzyża. W Wielkim Poście jesteśmy zaproszeni do ukrzyżowania swojego myślenia z egoistycznego na bardziej Jezusowe czyli ewangeliczne.

Jezus przestrzega, abyśmy uczynków pobożnych nie wykonywali na pokaz. Nie chodzi tutaj tylko o to, aby ludzie nie wiedzieli o dobru, które czynię. W słowach Jezusa ukryty jest głębszy sens. Mogę bowiem wykonywać te uczynki na pokaz przed samym sobą, żeby udowodnić sobie jak jest mocny i ile wytrzymam.

Przez ascezę można się bardzo napompować i stać pustym, pysznym balonem. Wielki Post to mówiąc obrazowo przekuwanie balonu.

Będziemy podejmować różne postanowienia, oby były one ukierunkowane na miłość, a nie na samodoskonalenie.

Pewnie jak doświadczenie pokazuje nie zawsze uda się nam wytrwać w postanowieniach. Wtedy módlmy się piękną modlitwą, którą znaleziono na kartce w brewiarzu zmarłego abp. Józefa Życińskiego:

Budzę się rano…
mówię…
jak celnik Zacheusz będę rozdawać,
jak Szymon będę nosić krzyże innych,
jak Weronika będę ocierać twarze,
jak Szczepan dam się kamienować,
jak Jezus na krzyżu będę przebaczać,
jak Franciszek będę kochać.

Wieczorem
spoglądam w lustro…

widzę…
Adama, który dopiero co zjadł owoc,
Kaina, który dopiero co zabił,
Judasza, który dopiero co zdradził,
Piotra, który dopiero co się zaparł,
Piłata, który dopiero co obmył ręce,
I zasypiam
na mokrej od łez
poduszce.
A w nocy
przychodzi Jezus i pyta:
MIŁUJESZ MNIE?

#PrzestrzeńDucha

***

16 lutego 2021

Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Mk 8, 14-21

Pocieszające jest, że nawet apostołowie, którzy widzieli, słuchali i żyli z Jezusem nie zawsze rozumieli co ich Mistrz miał na myśli. A On za każdym razem okazywał im wielką cierpliwość, starając się tłumaczyć sens głoszonej nauki.

Powinienem dopuścić do siebie myśl, że nie muszę wszystkiego wiedzieć i rozumieć. Mało tego, mogę nawet popełniać błędy. Boję się ludzi, którzy mają gotową odpowiedź na każde pytanie. Nie zostawiają przestrzeni na naukę i poszerzanie horyzontów.

Taka postawa zdaje się być szczególnie niebezpieczna wśród duchownych, którzy pragną znać się na wszystkim. Wypowiadają się na tematy związane z doradztwem rodzinnym, psychoterapią lub socjologią. Niestety często brakuje im elementarnej wiedzy, więc mogą wynikać z tego poważne nieporozumienia. Umiejętność współpracy ze specjalistami w różnych dziedzinach nauki świadczy o dojrzałości kapłana.

Postawa ucznia zakłada odwagę stawiania pytań i szukania odpowiedzi…

#PrzestrzeńDucha

***

15 lutego 2021

Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu». Mk 8, 11-13

Przywykliśmy do postawy roszczeniowej typu „płacę, więc wymagam”. Faryzeusze również mieli to we krwi. Ich walutą było przestrzeganie Prawa. Skoro skrupulatnie dochowywali wierności Prawu, oczekiwali przychylności Boga. Jezusa potraktowali jak lokaja, który miał spełnić ich zachcianki. Dlatego Jezus postąpił z nimi stanowczo i nie dał zrobić z siebie błazna.

Bóg jest wobec nas bezinteresowny. Nie kupię Jego miłości najdłuższymi modlitwami czy wyszukanymi formami pokuty. On kocha i na tę miłość nie muszę zasłużyć swoją aktywnością. Czasami wpadnę w pułapkę transakcji z Bogiem. Wtedy On może zostawić mnie na chwilę samego, abym zobaczył, że nie ma  możliwości, abym Go przekupił ćwiczeniem w doskonałości duchowej.

Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. (Rz 5, 8)

#PrzestrzeńDucha

 

***

14 lutego 2021

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». Mk 1, 40-45

Trędowaci przeżywali podwójny ból: choroby i odrzucenia. Wykluczanie ich ze społeczeństwa przez Prawo było radykalne. Jezus, więc przywraca nie tylko zdrowie trędowatemu, ale przede wszystkim jego godność.

Dzisiaj nie brakuje postaw wykluczających ludzi. Nie dzieje się to wprost. Często z uśmiechem na twarzy izolujemy innych. Starotestamentalna mentalność pokutuje w sercach wielu współczesnych chrześcijan.

Nie potrafimy zrozumieć osób, którzy żyją i myślą inaczej niż my. Lubimy krzywdzące uproszczenia dotyczące osób homoseksualnych czy żyjących w związkach niesakramentalnych. Najbardziej przykre staje się użycie różnych tekstów Pisma Świętego do uwiarygodnienia własnych tez, co czyni ze Słowa Bożego broń niszczącą godność człowieka. Przepychanki tekstami Biblii stają się niestety coraz bardziej popularne wśród chrześcijan wypowiadających się w mediach społecznościowych.

Za każdym człowiekiem kryje się skomplikowana historia życia. Zna ją jedynie ta osoba i Bóg. Jeżeli kogoś usprawiedliwiam, wcale nie oznacza, że jestem lewakiem czy masonem. Nie chcę bawić się w oskarżyciela braci. Według Apokalipsy tak czyni dniem i nocą szatan. Wolę usprawiedliwiać grzeszników, ponieważ sam nim jestem. 

Głęboko wierzę, że miłosierni są błogosławieni i w wieczności dostąpią miłosierdzia.  (Mt 5, 7)

#PrzestrzeńDucha

 

***

13 lutego 2021

Jedli do syta, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Mk 8, 1-10

Zadaję sobie pytanie co mnie w życiu nasyca?

Nie ukrywam, że lubię sobie dobrze zjeść, ale i tak za jakiś czas odczuwam głód.

Kupuję czasami dobre ciuchy lub kosmetyki, które zaraz stają się czymś powszednim.

Raz na kilka lat zmieniam samochód. Wtedy jestem tym podekscytowany, a po paru miesiącach nie robi on na mnie żadnego wrażenia.

Podróże również mnie fascynują, tylko czy można zwiedzić każdy zakątek świata? Zawsze po powrocie do domu czuję pewien niedosyt, więc planuję kolejne wyjazdy.

Ty też masz swoje głody? Nie bój się do nich przyznać i szczerze ponazywać.

Wielokrotnie doświadczałem, jak ulotnie sycą mnie dobra tego świata. Nie ma nic złego w tym, że czasami zaspokoję swoje pragnienia, ale przecież nie można ich do końca nasycić. Na chwilę poprawią mi nastrój, lecz głód czegoś nowego szybko powraca.

Nie chcę być zakładnikiem własnych potrzeb, dlatego każdego dnia szukam Jezusa. On zaspokaja najgłębszy głód mojej duszy.

#PrzestrzeńDucha

***

12 lutego 2021

On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się.    Mk 7, 31-37

Kolejny raz Jezus pragnie robić coś z dala od tłumu. Tym razem przebywa sam na sam z głuchoniemym, aby go uzdrowić. Jezus mógł tego dokonać jednym słowem, lecz postanowił wykonać wiele czynności, po których nastąpiło uzdrowienie.

Jezuita o. Krzysztof Dyrek powiedział, że Pan Bóg rzadko zawiesza prawa natury, aby uzdrowić człowieka. Najczęściej zaprasza go do wejścia w proces uzdrowienia, który może trwać tak długo jak On uzna za słuszne.

Przebywanie z dala od tłumu jest czasem osobistej modlitwy. Największe cuda dzieją się w momentach, gdy jesteś tylko Ty i Jezus. Nie narzucaj Mu w jaki sposób ma działać lub co powinien uczynić.

 Otwórz się na Jego dobroć i bądź cierpliwy…

#PrzestrzeńDucha

***

11 lutego 2021

Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Mk 7, 24-30

Jezus był dostępny dla ludzi praktycznie cały czas. Miał jednak chwile, kiedy potrzebował prywatności. Będąc w pełni człowiekiem, chciał od czasu do czasu pobyć w małym gronie zaufanych osób.

Są momenty w naszym życiu, gdy nie mamy ochoty być dla wszystkich. Potrzebujemy pobycia z najbliższymi, którzy nas rozumieją, a w ich gronie czujemy się dobrze i po prostu odpoczywamy. Czas  spędzony na tzw. luzie, pomaga zredukować stres i związane z nim napięcia.

Nie powinienem obwiniać się za mój brak chęci spotykania się z innymi ludźmi. Trudno nazwać egoizmem dbanie o siebie. Wręcz przeciwnie, jest to oznaka dojrzałości, która wynika z poznania granic swojej wytrzymałości. Aby kochać i rozumieć bliźniego, muszę najpierw pokochać i rozumieć siebie.

Nie wszyscy zrozumieją moje zachowanie, ale czy da się żyć tak, aby każdy mnie chwalił i podziwiał…?

#PrzestrzeńDucha

***

10 lutego 2021

 Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota (…) Mk 7, 14-23

Ewagriusz z Pontu stwierdził „poznanie siebie jest początkiem zbawienia”. Jezus pokazuje, jak bardzo ważne jest badanie własnego wnętrza, w którym oprócz wzniosłych pragnień mogą kryć się również złe skłonności.

Można w nieskończoność oskarżać świat, że jest zły i bombarduje nas pokusami. Jednak, gdy serce będzie uporządkowane, to zewnętrzne bodźce nie będą nami rządziły. Chrześcijanin nie boi się świata, ponieważ wszędzie widzi szansę do głoszenia Ewangelii.

Jezus nie stawia granic gdzie mamy iść, ale mówi „idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (…)”  Mt 28, 19

#PrzestrzeńDucha

 

***

9 lutego 2021

I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mk 7, 1-13

„Zawsze tak było” to jedno z tych haseł w Kościele, które zabijają w człowieku ducha. Jezus również zmagał się z krytyką i absurdalnymi zarzutami, ponieważ przyniósł nowość Ewangelii.

Przychodzi nowy ksiądz do parafii, więc pragnie wprowadzić zmiany i słyszy „ale proszę księdza zawsze tak było”. Katechetka w szkole mówi młodzieży o pracy w grupach „no, ale proszę Pani my nigdy tak nie robiliśmy”. Parafianka prosi księdza, żeby udzielił jej Komunii świętej na dłoń i spotyka się z domową, krzywdzącym spojrzeniem lub prymitywnym komentarzem. Tego typu sytuacji niestety jest wiele…

Gaśnice” – tak w jednej z rozmów Siostra Sylwia Chojnacka MChr określiła osoby ze wspólnot, które w innych tłumią radość i zapał ewangelizacyjny. Doświadczenie bycia zgaszonym jest trudne. Wtedy o krok od wycofania i zamknięcia się w sobie. Duch Jezusa pozwala mimo życiowych „gaśnic” iść dalej i nie ustawać w głoszeniu Ewangelii.

Trzeba być czujnym, aby przez wiarę we własną nieomylność nie zdusić entuzjazmu wiary w drugim człowieku…

#PrzestrzeńDucha

***

8 lutego 2021

I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. Mk 6, 53-56

Chorzy przebywali w swoich domach z wielu względów. Jedni po prostu nie mogli wyjść, a inni wstydzili się choroby. Aby doszło do uzdrowienia, chorzy musieli zmierzyć się z wyjściem poza ściany domu, a tym samym przyznać się przed społeczeństwem do swoich dolegliwości, które były ich sferą intymną.

Dokładnie to samo dzieje się podczas sakramentu pokuty i pojednania. Człowiek klęczący przy kratkach konfesjonału przyznaje się przed wspólnotą Kościoła (wszyscy przecież widzą kto idzie do spowiedzi), że jego dusza choruje i potrzebuje uzdrowienia. Następnie odkrywa swoje rany przed Jezusem, który przez posługę kapłana leczy jego obolałą duszę.

Dużo mówimy o zdrowiu, dbamy o nie i staramy się jak najszybciej znaleźć przyczynę chorób, aby być w pełni sił. To zrozumiałe, ponieważ życie jest największym darem, jaki otrzymaliśmy od Stwórcy. Nie można jednak zapomnieć, że dusza też choruje, więc potrzebuje lekarstwa. Nie kupimy go w aptece. Jezus „leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany”. Psalm 147, 3

Jak z Twoją spowiedzią? Może ostatnio ją odkładasz… Idź, On czeka.

#PrzestrzeńDucha

***

7 lutego 2021

Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».

Zdecydowanie łatwiej byłoby Jezusowi zatrzymać się w miejscu, w którym jest chciany i podziwiany. Idąc dalej Jezus wybrał trud wchodzenia w nieznane relacje. Spotkania z nowymi ludźmi niosły ryzyko niezrozumienia i odrzucenia. On jednak podejmuje drogę spotkania ze wszystkimi, nie tylko z przychylnymi ludźmi.

Jan Paweł II w swojej pierwszej encyklice Redemptor Hominis z 1979 r. stwierdził, że „człowiek jest drogą Kościoła”. Ta rewolucyjna myśl Papieża z Polski uwierała wielu ówczesnych teologów, którzy wychowani byli na pojęciu zupełnie odwrotnym „Kościół jest drogą człowieka”.

Dzisiaj potrzeba wyjścia do braci i sióstr nie zawsze podzielających nasze zdanie. Łatwiej jest głosić radykalne hasła religijne we wspólnotach wewnątrzkościelnych, aniżeli znaleźć język dialogu z osobami będącymi z dala od wspólnoty.

Ostatnia encyklika Papieża Franciszka „Fratelli Tutti” jest próbą dotarcia do wszystkich ludzi bez względu na ich wyznanie czy poglądy. „Wierzący bardziej” dostali, więc kolejny powód, aby nazywać Franciszka masonem, lewakiem i liberałem. Takie podejście niektórych katolików, jeszcze bardziej czyni Kościół odizolowanym kółkiem wzajemnej adoracji. Tym samym zamyka drogę, „aby ocalić to co zginęło”. Mt 18, 11

Każdy mały krok w kierunku człowieka, który myśli inaczej niż ja, jest naśladowaniem Jezusa w Jego misji głoszenia Ewangelii wszystkim narodom.

#PrzestrzeńDucha

***

6 luteg0 2021

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Mk 6, 30-34

Jeżeli ktoś szuka odpowiedzi na pytanie czym jest modlitwa, może ją odnaleźć w postawie apostołów. Uczniowie przyszli i opowiedzieli Jezusowi o wszystkim czego doświadczyli. Tak po prostu podzielili się sukcesami i porażkami. Pogadali sobie ze swoim Mistrzem.

Modlitwa to nic innego jak opowiedzenie Jezusowi o tym, co u mnie słychać. Nie muszę zawsze klęczeć. Wystarczy, że usiądę w fotelu, wyłączę wszystko i w ciszy zacznę mówić z serca do Serca.

Mogę zrobić sobie kawę lub herbatę, a potem pijąc rozmawiać z Jezusem o moim życiu. On jest moim przyjacielem, więc nie obowiązuje mnie protokół dyplomatyczny. Przy Nim chcę być sobą i czuć się swobodnie.

Minął kolejny tydzień. Pogadaj z Jezusem o tym czym żyjesz…

#PrzestrzeńDucha

***

5 lutego 2021

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Mk 6, 14-29

Jedna chwila, która przesądziła o wszystkim. Niepohamowana pożądliwość Heroda doprowadziła do tragedii i morderstwa.

Ile takich momentów, a raczej okazji jest w naszym życiu. Jedno nieodpowiednie spojrzenie i lawina pożądliwości uruchamia się jak szalona. Głupi sms, niepotrzebne kliknięcie na stronę internetową, zaczepka na Facebook’u i możemy zapomnieć o zasadniczym słowie – wierność.

„Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc:
pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia
nie pochodzi od Ojca, lecz od świata.
Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość;
kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki”. 1 J 2, 16

#PrzestrzeńDucha

***

4 lutego 2021

(..) I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». Mk 6, 7-13

Arcybiskup Grzegorz Ryś komentując ten fragment zauważył, że Jezus rozsyła uczniów jeszcze przed przyjęciem przez nich święceń. Czyli te słowa są skierowane do wszystkich ochrzczonych, nie tylko do kapłanów.

Uczeń staje się autentyczny m. in. przez ubóstwo. Słusznie gorszy nas przepych wśród duchownych. Może dlatego Papieża Franciszka krytykują głównie kapłani, ponieważ wzywa duchowieństwo do życia w skromności (sam żyje radykalnie ubogo). Swojemu Jałmużnikowi, kard. Krajewskiemu Papież niejednokrotnie powtarza „konto apostoła jest dobre, gdy jest puste”.

Łatwo jest skupić się na statusie materialnym kapłanów, a przy tym zapomnieć, że ubóstwo ma być również moim stylem życia. Jezus wzywa chrześcijan, aby nie szukali siły i zabezpieczenia w dobrach tego świata, lecz oparli się całkowicie na Nim.

Serce apostoła jest zdolne do poświęceń, gdy jest wolne od pokusy posiadania „więcej i więcej”. Uczeń cieszy się tym co ma, a wszystko inne jest dla niego darem, za który potrafi być wdzięczny Bogu. Taka postawa czyni serce otwartym na potrzeby braci i sióstr. Głoszenie Ewangelii poparte jest wtedy konkretnymi czynami miłosierdzia.

Rodzi się we mnie jedno pytanie. Kiedy ostatnio, w bezinteresowny sposób wsparłem potrzebującą osobę. Nie tylko dobrym słowem i modlitwą (choć są one bardzo ważne), ale przede wszystkim tym, co mogłoby ulżyć tej osobie w codziennej doli…

#PrzestrzeńDucha

***

3 lutego 2021

I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.           Mk 6, 1-6

Jezus został odrzucony przez mieszkańców Nazaretu. Musiał mocno przeżyć to trudne doświadczenie. Jego reakcją było zdziwienie postawą swoich ziomków. Miał prawo wpaść w złość, usiąść i narzekając, rozłożyć na części pierwsze ich zachowanie. Nie uległ pokusie krytyki. Świadomość misji dała mu siłę, aby iść dalej i głosić Ewangelię.

Moje zachowanie po doznanej krzywdzie, bywa dalekie od Jezusowego. Lubię szybko, wręcz na gorąco zadzwonić do bliskiej osoby, aby wyrzucić z siebie wszystko co mnie boli. Potrzebuję się wygadać, a raczej obgadać osoby, które mnie skrzywdziły. Mało jest we mnie Ewangelii, a dużo oskarżającego jadu i złości.

Mogę przecież spróbować postąpić inaczej. Nie muszę od razu wpadać w wir oskarżeń, ale podjąć refleksję i jak Jezus, zdziwić się zachowaniem moich wrogów. A potem iść dalej i nauczać, czyli głosić Ewangelię najpierw sobie. Tak! W takich sytuacjach to ja najbardziej potrzebuję usłyszeć Dobrą Nowinę.

Nie ucieknę od trudnych emocji związanych z odrzuceniem i niezrozumieniem. Gdy będę naśladował Jezusa, emocje nie będą mną rządziły, a dzięki temu nie wejdę w krąg złości i agresji.

#PrzestrzeńDucha

 

***

2 lutego 2021

„Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu”. Łk 2, 22-40

Józef i Maryja ofiarują Bogu najcenniejszy dar, jaki od Niego otrzymali. Dokonują tego w pokorny sposób, według nakazu Prawa. Rodzina z Nazaretu robi wszystko, aby ich dziecko mogło wzrastać duchowo.

Ojcowie Kościoła mawiali, że jeżeli chcesz uczynić z kogoś chrześcijanina, umieść go w chrześcijańskiej rodzinie, a na pewno po jakimś czasie zdecyduje się przyjąć chrzest. Piękne musiało być życie rodzin z pierwszych wieków chrześcijaństwa, skoro ojcowie naszej wiary z taką pewnością wypowiadali się na ich temat.

Jak ważną rolę w życiu Kościoła mają rodziny, dosadnie ujął Biskup Adrian Galbas, mówiąc, że nie ilość księży (jak już, to ich jakość) zmieni świat, a małe światełka chrześcijańskich rodzin, które płoną wiarą i miłością w swoich domach.

Pierwszymi świątyniami chrześcijan były ich rodzinne domy, ponieważ to w nich sprawowano Eucharystię i odczytywano Słowo. Jak wygląda dzisiaj mój dom? Czy jest on miejscem, gdzie z szacunkiem i miłością traktujemy siebie nawzajem?

Gdyby od dzisiaj zamieszkała z nami osoba niewierząca, czy po jakimś czasie wspólnego życia, mogłaby powiedzieć, ja też chce żyć, tak jak oni…

#PrzestrzeńDucha

 

***

1 lutego 2021

Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu». Mk 5, 1-20

Święty Ignacy Loyola porównał działanie złego ducha do dowódcy wojsk, który krąży, wyszukuje i obserwuje najsłabsze punkty naszego wnętrza, aby w nie uderzyć. Rada Ignacego jest zaskakująca. Święty mówi, rób dokładnie to samo co on! Tzn. obserwuj, szukaj i umacniaj zawczasu wrażliwe miejsca swej duszy, abyś był przygotowany do odparcia podszeptów złego.

Obok szukania i poznawania Jezusa, sztuka poznawania samego siebie jest bardzo istotna na drodze rozwoju duchowego. Święty Ignacy badając własne pragnienia, poruszenia i myśli napisał książeczkę Ćwiczeń Duchowych.

Jan Paweł II odniósł się do duchowości ignacjańskiej wyrażając życzenie „aby szkoła Ćwiczeń Duchowych była skutecznym środkiem przeciwko złu współczesnego człowieka, który wciągnięty w ludzką zmienność, żyje poza sobą zajęty zbytnio rzeczami zewnętrznymi. Niechaj Ćwiczenia będą kuźnią nowych ludzi, autentycznych chrześcijan, oddanych apostołów. Jest to życzenie, które zawierzam wstawiennictwu Matki Najświętszej: najpełniej oddanej kontemplacji, mądrej Mistrzyni Ćwiczeń Duchowych”.

/Modlitwa Anioł Pański, Watykan 16 XII 1979/

Warto zaczerpnąć z bogactwa duchowości Kościoła. Jednych fascynuje św. Ignacy, innych św. Franciszek lub św. Dominik czy św. Teresa. Łączyło ich jedno. Całym swoim życiem wskazywali na Jezusa Chrystusa.

Wszystko przed Tobą…

#PrzestrzeńDucha

 

***

31 stycznia 2021

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego! » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. Mk 1, 21-28

Trwanie przy Jezusie daje nam pewność, że zły nie ma do nas dostępu. Oczywiście pokusy będą nam towarzyszyć z różnym natężeniem do ostatnich dni na tym świecie. Bywają w naszej głowie myśli bardzo natarczywe. Ewidentnie nie zgadzamy się na nie, a one i tak gdzieś krążą.

Św. Teresa z Avila porównała takie myśli do szczekającego psa na łańcuchu. Pies szczeka, ale nic nie może nam zrobić. Jeżeli miniemy go i spokojnie pójdziemy dalej, przekonamy się, że szczekanie umilkło.

Łatwo można skupić się na walce z pokusami, a wtedy one mogą jeszcze bardziej nas nakręcać i uwierać. Zostawić je i pójść za Jezusem mimo uciążliwości duchowych, wydaje się być najlepszą receptą na wyciszenie rządz i grzesznych namiętności, które towarzyszą człowiekowi od upadku pierwszych rodziców w Raju.

#PrzestrzeńDucha

***

30 stycznia 2021

On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» Mk 4, 35-41

Z lęku i rozpaczy zrodziło się bardzo szczere wołanie uczniów. Byli przerażeni, stracili głowę, więc zaczęli krzyczeć do Jezusa. Wyrzucili z siebie wszystko co w danej chwili myśleli.

Czasami oskarżamy się o to, że mamy pretensję do Boga, nie ufamy Mu do końca czy popadamy w rozpacz. Jezus nie zganił uczniów za ich reakcję, lecz spokojnie wszystko im wytłumaczył.

Krzycz, bij pięściami w klęcznik i kłóć się z Bogiem. Ojciec nie odepchnie swojego wystraszonego lub rozzłoszczonego dziecka. Radził sobie z nieporadnymi apostołami, więc mnie też przygarnia i rozumie.

Z czasem i obecna burza ustanie…

#PrzestrzeńDucha

***

29 stycznia 2021

Jezus mówił do tłumów: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak(…). Mk 4, 26-34

Przywykliśmy do aktywizmu na wielu płaszczyznach życia. Staramy się być aktywni również w sferze życia duchowego. Pragnienie wewnętrznego rozwoju jest czymś niezwykle cennym, ponieważ prowadzi do dojrzałej wiary i pomaga przylgnąć do Jezusa całym sercem.

On jednak chce nas uspokoić. Jego hojność i łaska zawsze uprzedzają nasz wysiłek. Najpierw działa Jezus, a my odpowiadamy na Jego miłość swoją miłością, która nie opiera się jedynie na deklaracjach, lecz konkretnych decyzjach oraz czynach.

W innym przypadku grozi nam popadnięcie w sidła pelagianizmu, który rodzi perfekcjonizm duchowy. Dariusz Piórkowski SJ ujmuje to następująco:

„Pelagianizm przesadnie akcentuje bowiem konieczność osiągnięcia doskonałości w życiu chrześcijańskim jak warunku spotkania z Bogiem, podczas gdy doskonałość jest możliwa do osiągnięcia pod warunkiem, że człowiek spotka najpierw prawdziwego Boga”.

/Fragment pochodzi z książki „Nie musisz być doskonały. Chrześcijański sposób na perfekcjonizm. Kraków 2019/

Zatem możemy spać spokojnie. Ojciec zna najlepiej swoje dzieci i troszczy się o nas także podczas snu…

#PrzestrzeńDucha

***

28 stycznia 2021

I mówił im: „Baczcie na to, czego słuchacie(…). Mk 4, 21-25

Jezusowa przestroga wybrzmiewa jeszcze wyraźniej, gdy w świecie Internetu (i nie tylko) pojawia się co raz więcej specjalistów od wszystkiego. Budzą się także nowi przewodnicy duchowi. Niestety również kapłani wprowadzają wiele osób poszukujących Boga w lęki, demoniczną podejrzliwość do wszystkich i wszystkiego, a także uczą traktowania wiary instrumentalnie bądź na zasadzie magii (zrób to lub tamto, a zostaniesz uwolniony od problemów).

Skutkiem tego są grupy, które jako symbol modlitwy i walki duchowej otrzymują miecze i wymachują nimi w kościołach. Problemy psychiczne próbuje się rozwiązać modlitwami o uwolnienie bądź egzorcyzmami. Zapominając, że Bóg daje najpierw zwyczajne środki, które pomagają ustabilizować sferę psychiczno – duchową.

Zamiast mądrej współpracy z psychoterapeutami i lekarzami, niektóre osoby duchowne pomniejszają ich rolę. W skrajnych przypadkach nawet negują i dyskredytują pracę specjalistów, a to grozi wprowadzaniem poranionych osób w jeszcze większe zaburzenia.

Bardzo pomocną lekturą w dojrzałym podejściu do wiary jest książka „Patologia duchowości” ks. Krzysztofa Grzywocza. Ten ceniony kierownik duchowy w spokojny i wywarzony sposób, krok po kroku pokazuje zagrożenia związane z infantylnym traktowaniem duchowości.

W świetle słów Jezusa o uważnym zwracaniu uwagi czym karmimy nasze wnętrze, sztuka roztropnego rozeznawania duchowego, staje się niejako warunkiem koniecznym w bezpiecznym podążaniu za Zbawicielem.

#PrzestrzeńDucha

***

27 stycznia 2021

I mówił im: «Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże więc zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo (…). Mk 4, 1-20

Naturalnie rozważając Ewangelię o Siewcy, który rzuca ziarna na drogę, skały, między ciernie, zastanawiamy się jakim gruntem jest nasze serca. To ważna refleksja. Niemniej nie można skupić się jedynie na tym aspekcie.

Ujmująca jest postawa siewcy. Rzuca je, jakby wbrew logice w takie miejsca, które z założenia nie mogą wydać plonu. Taki jest Bóg. Działa wbrew ludzkim kalkulacjom. Rzuca swoje słowo wszędzie, nawet w najzatwardzialsze zakątki ludzkich serc. Patrząc na pogubionego człowieka nie traci nadziei, że ten kiedyś odpowie na Jego miłość.

„Nadzieja zawiera w sobie światło mocniejsze od ciemności, jakie panują w naszych sercach”.

/św. Jan Paweł II/

 

 

 

***

Dodaj tu swój tekst nagłówka

26 stycznia 2021

I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką». Mk 3, 31-35

Niebezpiecznie szybko można wpaść w zachwyt, jak łatwo stać się bratem, siostrą i matką Jezusa. Wystarczy przecież tylko pełnić wolę Bożą. Słowo „tylko” brzmi tutaj dość mylnie.

Oczywiście Jezus umierając na krzyżu stał się niewyobrażalnie bliski każdemu z nas. Jednak pełnienie Jego woli wcale nie jest czymś prostym. Wystarczy pomyśleć, kiedy ostatnio choćby zastanowiłem się czy żyję wolą Bożą lub jaka jest wola Boga względem mnie?

Te pytania pokazują, że czasami trochę na oślep, bierzemy życie garściami, nie zastanawiając się czy idziemy za Jego głosem. Można by zaryzykować stwierdzenie „ile jest modlitwy w moim życiu, tyle jest w nim pełnienia woli Bożej”. Modlitwa (najlepiej oparta na Słowie Bożym) daje pewność, że staram się żyć Bogiem, a nie według własnego „widzimisię”.

Kardynał Joseph Ratzinger w książce „Duch liturgii” streścił historię z pism Ojców Pustyni. Pewnego razu niejaki opat Apollon uprosił Boga, żeby pokazał mu diabła. Mnich trochę się rozczarował, bo zobaczył stworzenie szpetne, chude i pomarszczone, ale w sumie podobne do ludzi. Diabeł różnił się tylko jednym – w miejscu kolan miał dziury.

Modlitwa nie jest oznaką naszej słabości. Wręcz przeciwnie, jak mawiał św. Jan XXIII „człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, kiedy klęczy przed Bogiem”. 

#PrzestrzeńDucha

***

25 stycznia 2021

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”! Mk 6, 15-18

Miejsce po Judaszu zostało puste. Jezus przed swoim wstąpieniem do Ojca, nie uzupełnił grona apostołów. Ten gest pokazuje, jak bardzo zaufał On swoim uczniom. Pozwolił im, aby sami wybrali brakującego apostoła. Wierzył w swoich uczniów, chociaż wcześniej wiele razy zawiedli. Musiał być wewnętrznie przekonany, że zdadzą się na Ducha Świętego i podejmą właściwą decyzję.

Mieć wszystko pod kontrolą i podejmować ważne decyzje… Wiele razy zmagamy się z tego typu pokusą władzy. Brak zaufania zabija w nas ducha, a przez to stajemy się coraz bardziej podejrzliwi i nerwowi.

Postawa otwartości na drugiego człowieka, zostawianie mu swobodnej przestrzeni do działania, wcale nie jest łatwa. Walczymy z naszym ego, ale także boimy się kolejny raz ponieść porażkę czy zostać zranionymi przez innych.

Jezus pokazuje pewną drogę. Na niej trzeba niejednokrotnie podejmować ryzykowne decyzje. Żyjąc ewangelią, ryzyko zawsze się opłaca…

“Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to aby stały w portach.“  /Grace Hopper/

#PrzestrzeńDucha

***

24 stycznia 2021

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» Mk 1, 14-20

Dzisiaj będzie nieco dłużej. Jeżeli masz chwilę…

W więzieniu przebywa młody mężczyzna. Kiedyś był w seminarium zakonnym (zrezygnował), ale cały czas gorliwe służył jak lektor w swojej podwarszawskiej parafii. Życie tak się potoczyło, że wylądował w więzieniu. Do końca kary zostało mu jeszcze dwa lata. Czas spędzony za kratami jest jego osobistym nawróceniem. Modli się bardzo dużo, rozważa Pismo Święte, czyta książki formacyjne, regularnie przyjmuje sakramenty, raz w tygodniu odbywa rozmowę z kapelanem, pomaga jak tylko może innym. Wszystko wskazuje, że zrozumiał swoje błędy i pragnie żyć nowym życiem.

Z celi napisał list do ceremoniarza odpowiedzialnego od lat za liturgiczną służbę ołtarza w jego parafii. Ceremoniarz (osoba świecka) ma już swoje lata. Dawniej był katechetą, a teraz dba w parafii o liturgię. Więzień opisał swoją sytuację, był bardzo szczery. W liście zapytał, czy po wyjściu na wolność mógłby dalej służyć przy ołtarzu i czytać czytania w swojej ukochanej (rodzinnej) parafii. Jest to jego wielkie marzenie i tęsknota serca.

Po jakimś czasie otrzymał list od swojego dawnego ceremoniarza. Odpowiedź brzmiała jakoś tak: „jeżeli wyjdziesz na wolność i udowodnisz przez dobre życie, że zasługujesz na służenie przy ołtarzu, to możesz wrócić”.

Jak to jest? Gdzieś tam w Polsce, jeden czy drugi polityk może przemawiać w kościele, niejednokrotnie raniąc innych, a nawrócony skazaniec nie może przeczytać czytania na Eucharystii, ponieważ jeszcze na to nie zasłużył…?

Ten człowiek obecnie nosi w sercu informację, że po wyjściu z więzienia, nawet w kościele go nie chcą. To bardzo boli… i powinno boleć, głównie nas – ludzi kościoła.

Jezus wzywa: „nawracajcie się”! Dosłownie z greckiego tłumaczy się ten zwrot jako „metanoia”, czyli zmiana myślenia. Potrzebujemy głębokiej zmiany myślenia, z ziemskiego na ewangeliczne i to aż do szpiku kości. Wtedy nie będzie wśród nas wątpliwości, czy Kościół powinien być, jak mawia Papież Franciszek „Szpitalem Polowym” czy może „elitarnym klubem dla ludzi o nieposzlakowanej opinii”.

Nadszedł czas, abyśmy przebudzili się ze słodkiego snu o polskim katolicyzmie i nie narzekając jak zły jest Kościół, wzięli za niego pełną odpowiedzialność. 

Zmiana nastąpi już tu i teraz, gdy zaczniesz żyć Jego Słowem.

#PrzestrzeńDucha

***

23 stycznia 2021

Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». Mk 3, 20-21

Znasz doskonale zwroty: „ale nawiedzony”, „dziwak” „świętoszek”? Gdy zaczynamy traktować wiarę poważnie, żyć według jej zasad i dawać świadectwo napotykamy na trudności. Najbardziej bolesne zdają się być, te które stwierdzają, że jesteśmy (delikatnie mówiąc) nienormalni.

Nie inaczej było z Jezusem. Miano Go za wariata, ponieważ żył inaczej niż wszyscy. Czy takie hasła powstrzymały Jezusa przed głoszeniem Dobrej Nowiny? Gdy na horyzoncie pojawiały się trudności, On z jeszcze większą determinacją podejmował swoją misję.

Paweł Apostoł przerabiał to również na własnej skórze, więc mógł odważnie stwierdzić:

„Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”. 1 Kor 1, 27-29

Wierność Ewangelii czasami kosztuje utratę dobrego imienia…

#PrzestrzeńDucha

 

***

22 stycznia 2021

Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. Mk 3, 13-19

 

Góra jest wyjątkowym miejscem w Bożych planach. Jezus na górze spędzał godziny na modlitwie, przemienił się na Taborze, na górze umarł na Krzyżu i wstąpił do Nieba. Powołanie apostołów także odbyło się na górze.

Uczniowie, aby stać się apostołami musieli wejść na górę, czyli podjąć pewien trud. Zostali wybrani z miłości. Jezus długo nosił ich w swoim sercu. Wreszcie wezwał ich po imieniu, a oni przyszli do Niego. Już do końca swoich dni będą zmierzać „ku górze”, aby naśladować Mistrza.

Jezus nosi mnie w swoim sercu i zaprasza do wędrówki, która przez prozę życia będzie zmierzała „ku górze”. Ten szlak na pozór może wydawać się niebezpieczny, ale jest opieczętowany Jego miłością, więc mogę być pewien, że nic mi się nie stanie.

Anna Czerwińska, doświadczona taterniczka, alpinistka i himalaistka wyznała: 

 „Góry bardzo mnie zmieniły, jedną wielką gapę, wychuchaną jedynaczkę, córeczkę tatusia, która się rumieni, jak trzeba powiedzieć dzień dobry. Po paru latach potrafiłam już do Pakistanu zadzwonić do polskiego ambasadora: Panie ambasadorze, jak to, odmówiono nam pozwolenia? Cały sprzęt już wysłany i co? Proszę coś z tym zrobić. I on to zrobił. Nabrałam zaradności i teraz mam przekonanie, że załatwię wszystko”.

Pójście za Jezusem uczy prawdziwego życia. Człowiek nabiera ewangelicznej odwagi, która kosztuje czasami więcej niż samo wejście na górę…

#PrzestrzeńDucha

 

***

21 stycznia 2021

Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Mk 3, 7-12

Jezus nie był kimś naiwnym w tym co robił. Kochał, ale potrafił również dbać o swoje bezpieczeństwo (do czasu świadomego oddania życia na krzyżu). Był dostępny dla wszystkich, co nie oznaczało, że nie potrzebował chwil odpoczynku i samotności, w których przebywał z Ojcem. Łódka stała się, więc Jego buforem chroniącym przed nieprzewidywalnym tłumem.

Dojrzałość człowieka nie polega jedynie na dawaniu z siebie „więcej i więcej”. Ona zakłada również umiejętność stawiania rozsądnych granic. Dojrzały człowiek kochając potrafi przyjmować miłość i wsparcie od innych osób. Tego domaga się higiena zarówno duchowa jak i psychiczna.

Zastanów się przez chwilę, czy masz swoją „łódź ratunkową”, tzn. miejsce, czas, gdzie szukasz bezpieczeństwa, nabierasz siły i wzrastasz duchowo. Nie warto czekać, aż „tłum” Twoich codziennych obowiązków zacznie Cię przygniatać. Nie bój się planować mądrego odpoczynku, wyciszenia, rekolekcji…

„Miłość i samotność
wzięły się pod ręce jak siostry
idą noga w nogę
nie rozdzielaj ich
nie szarp. Łapy przy sobie
miłość bez samotności
byłaby nieprawdą
samotność bez miłości rozpaczą

stała Matka pod krzyżem
jak pod srebrnym obrazem
nie minęły trafiły
do niej też przyszły razem

Chodzi księżyc jak morał
albo osioł po niebie
jeśli były gdzie indziej
to i przyjdą do ciebie”

/ks. Jan Twardowski/

#PrzestrzeńDucha

 

***

20 stycznia 2021

A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? » Lecz oni milczeli. Mk 3, 1-6

Jezus daje faryzeuszom kolejną szansę na dialog. Walczy o każdego człowieka, nie tylko o chorych i odrzuconych. Stara się trafić także do Faryzeuszy.

Prowokuję rozmowę, aby rozbić zatwardziałość ich serc. Oni niestety wybierają inną drogę. Wolą zamilknąć, aby dosłownie za chwilę wyjść i naradzić się ze zwolennikami Heroda, w jaki sposób Go zabić. Zabrakło im odwagi, aby spojrzeć Jezusowi prosto w oczy…

Nosimy w sobie brzemię bycia faryzeuszem. Toczymy walkę z naszym zakłamaniem, lecz grzechy języka wracając i niszczą. Idziemy na łatwiznę i wolimy nakręcać się na naszych przeciwników za ich plecami.

Zbieramy grupę naszych zwolenników i zaczynamy zabijanie dobrego imienia tych, z którymi się nie zgadzamy. Nie wspominając o naszych wiadomościach, komentarzach i szyderczych minkach na portalach społecznościowych.

Nie bez powodu Jakub Apostoł stwierdza:

„Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu.  Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże”. Jk 3, 8-9

Panie przyjmij mój faryzeizm. Proszę, daj mi nowe serce i nowego ducha..

#PrzestrzeńDucha

***

19 stycznia 2021

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?» Mk 2, 23 -38

Uczniom zachciało się jeść, więc zaczęli zrywać ziarna, aby zaspokoić swój głód. Nie wszyscy to rozumieli. Faryzeusze dostrzegli jedynie czyn wykonany w szabat, a nie chcieli zobaczyć wnętrza głodnego i spragnionego człowieka.

Na szczęście był On! Jezus wziął na siebie odpowiedzialność za uczniów, których wybrał i sam zmierzył się z zarzutami faryzeuszów. Rozmowa skończyła się dosyć szybko, a argumenty straciły swoją wartość wobec mądrości Nauczyciela.

Masz swoje wewnętrzne głody i pragnienia. Nie wszyscy je rozumieją. Wielu Cię krytykuje i wyśmiewa. Życie zapewne pokazało Ci jak bolesne bywa bycie autentycznym…

Jest KTOŚ, kto doskonale rozumie, co przeżywasz. Widzi wszystkie Twoje braki oraz tęsknoty. Przed Nim możesz stanąć w nagiej prawdzie o sobie i nie zostaniesz odrzucony.

Pamiętaj, że wszystkie pragnienia wypełnią się w Nim samym. Może jeszcze nie teraz, nie tutaj, ale w wieczności na pewno. Nie rób głupstw, bądź cierpliwy.

#PrzetrzeńDucha

***

18 stycznia 2021

„Jezus im odpowiedział: «Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć”.

Mk 2, 18-22

Radość przeplata się w naszych sercach ze smutkiem, ponieważ życie jest dynamiczne i przynosi różne wydarzenia. Nie można ulec pokusie, dążenia za wszelką cenę do ciągłej radości i wewnętrznych uniesień. Dopatrywanie się w cierpieniu jedynej drogi prowadzącej do zbawienia jest również czymś zgubnym. Na wszystko przychodzi pora, o czym dobitnie przypomina Jezus.

Czas wewnętrznej radości jest łaską i trzeba umieć go dobrze przeżyć.  Święty Ignacy Loyola podaje pewną istotną wskazówkę dotyczącą tej kwestii:

„Będący w okresie pocieszenia niech myśli o tym, jak się zachowa w strapieniu, które potem przyjdzie, i niech już teraz nabiera nowych sił na tę [przyszłą] porę”.

/Ćwiczenia Duchowe, nr 323/

Trwanie przy Chrystusie niezależnie od nastroju jest oznaką duchowej dojrzałości…

***

17 stycznia 2021

„Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej”. J 1, 35-42

Jan skrzętnie zanotował i postanowił umieść w Księdze Ewangelii godzinę, kiedy poszedł za Jezusem. Opisany dokładnie szczegół podpowiada, że był to jeden z najważniejszych momentów w życiu apostoła.

Później już nic nie było takie jak dawniej… Rozpoczęła się przygoda wiary, która nie była przyjemną kolorowanką. Mimo wszystko, Jan nigdy nie żałował swojej decyzji. Trzymał się jej jak kotwicy, w najbardziej burzliwych momentach życia.

Pamiętasz swoją „dziesiątą godzinę”? Pomyśl o wydarzeniu, które zmieniło Twoje życie. Nie bój się wracać do tych chwil, nawet jeżeli są on trudne. Spróbuj dostrzec w nich szepczącego do Ciebie Jezusa: „Chodź, a zobaczysz”.

Nie, nie! Wcale nie musisz być księdzem lub siostrą zakonną. Popatrz na te momenty, dzięki którym dzisiaj jesteś innym człowiekiem. Wiele zrozumiałeś. Sporo przeżyłeś. Za nic jednak nie zmienisz swojej decyzji, ponieważ wiesz, że idziesz we właściwym kierunku..

Szczęśliwa żona, zakochana w Jezusie i swoim mężu, napisała:

„Każdy na swój sposób czuje się samotny. Bez względu na to czy ktoś przy nim jest. Dobry jest Bóg, bo tylko On potrafi wypełnić tę przestrzeń tak naprawdę. Dopiero wyjście z grzechu uwolniło mnie od uczucia samotności”.

#PrzestrzeńDucha

 

***

16 stycznia 2021

„Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim”.                                                     Mk 2, 13-17

 

On ciągle był w drodze.  Zawsze miał czas i energię, ponieważ chciał być dostępnym dla ludzi. Nie nudził się człowiekiem, nie irytowały Go wszystkie pytania i prośby. Po sporej robocie głoszenia Słowa potrafił znaleźć siłę, aby zerknąć na celnika z taką miłością, że wywrócił mu życie do góry nogami.

„Nie mam czasu”. Lubimy chować się pod tym sloganem, aby nie wychodzić ze swojej strefy komfortu. Życie duchowe jest jednym wielkim treningiem, w którym Jezus zaprasza nas do przekraczania siebie.

W chrześcijaństwie nie trzeba zdobywać kolejnych stopni doskonałości. Wtedy łatwo wpaść w perfekcjonizm. Miłość zakłada odwagę i liczy się z tym, że może popełniać błędy. Jednak nigdy nie zamknie się sama w sobie.

Duchowość zamknięta na drugiego człowieka staje się karykaturą, która ni jak ma się do Ewangelii.

„Wolę Kościół posiniaczony, zraniony i brudny, a wychodzący na ulice, niż Kościół chory – przywiązany do swojego bezpieczeństwa. Nie chcę Kościoła opartego na trwaniu, zamkniętego w plątaninie obsesji i procedur”.

/Papież Franciszek/

#PrzestrzeńDucha

***

15 stycznia 2021

Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy».
Mk 2, 1-12
 
Można sobie wyobrazić jak potężny był tłum słuchaczy Jezusa, skoro nie było szansy przecisnąć się przez niego. Wszyscy słuchali Mistrza z Nazaretu, ale każdy myślał o sobie.
 
Nie rozglądano się dookoła, aby dostrzec potrzebujących. Liczył się tylko własny interes. Jestem bliżej Jezusa, więc mam szanse na uzdrowienie lub zobaczę z bliska jakiś cudowny znak wykonany przez Niego. A paralityk musiał dostać się do Jezusa przez dach. Widzieliście kogoś z chorą osobą w łóżku na dachu? Tak było. Musiał mocno cierpieć, ponieważ bliskim bardzo zależało, żeby mógł odzyskać zdrowie.
Zastanawiam się czy swoją osobą nie tworzę „tłumu”, który blokuje dostęp do Jezusa. Jestem tak zasłuchany w Ewangelię, każdego dnia walczę, aby być blisko Niego, lecz z drugiej strony… No właśnie.
 
Myślę o sobie i swoich sprawach, zamiast rozejrzeć się czy ktoś nie potrzebuje zbliżyć się do Jezusa. Moje grzechy, zgorszenia, ciche upadki, one też tworzą barierę, której ludzie będący daleko od Kościoła, nie potrafią pokonać.
 
Bóg jest dobry i sam naprawia nasze błędy:
„Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał(…)”. Ez 34, 11.16
 

***

14 stycznia 2021

„Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony”.
Mk 1, 40-45
 
Dobrze jest poczuć się trędowatym. Bliscy Ciebie nie rozumieją, a wiele osób odrzuca. Nie chodzi o masochizm emocjonalny i szukanie na siłę takiego stanu. On przecież po prostu sam przychodzi…
 
Takie momenty obnażają nasze nierealne oczekiwania względem innych osób, ale też pokazują jak bardzo potrzebujemy Jezusa. Bóg przychodzi z łaską zrozumienia i pocieszenia, dotykając osamotnionego serca.
 
Po spotkaniu z Jezusem można wróć do ludzi, aby z Jego łaską być wśród nich znakiem nadziei.
 

***

13 stycznia 2021

„Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im”.                      Mk 1, 29-39

Ujmujące jest podejście Jezusa do chorej kobiety. Podniósł ją (osobiście) i wziął za dłoń. Poświęcił jej wiele uwagi. Przez zwyczajne gesty dobroci i czułości Jezus objawił swoją moc, przywracając do pełni sił teściową Szymona.

Jak przez palce uciekają nam codziennie okazję, aby naśladować Jezusa w tak drobnych gestach. Kiedy słyszymy o dystansie społecznym, tęsknimy za prostymi znakami serdeczności i bliskości z ludźmi.  

Nie trzeba od razu wychodzić na ulicę, aby znaleźć ludzi potrzebujących ludzkiego ciepła. Czasami nasze domy przypominają kostnice, a relacje wydają się być zamrożone. Przecież nie trzeba wiele. Wystarczy podnieść żonę na duchu, dotykając jej dłoni, dać buziaka dla męża, przytulić dziecko. Najzwyczajniej w świecie ucieszyć się sobą nawzajem.

Czy zwykłe, ludzkie gesty uzdrawiają? Tak! Moimi prostymi czynnościami, pełnymi dobra Jezus może posłużyć się, aby uzdrowić kogoś kto żyje na wyciągnięcie mojej ręki..

#PrzestrzeńDucha

***

12 stycznia 2021

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego! » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.                                            Mk 1, 21-28

 

Rozkaz Jezusa jest stanowczy. Demon najpierw ma zamilknąć, a następnie wyjść ze zniewolonego człowieka.

Wielu chrześcijan lubi doszukiwać się wpływu złego ducha na swoje życie. Czasami bardziej skupiają się na działaniu diabła, niż na szukaniu Bożej obecności.

Nie zapomnę jednej z konferencji nieżyjącego już egzorcysty. Wszyscy w napięciu czekaliśmy, co będzie mówił, jak ciekawych rzeczy dowiemy się o mocach ciemności. Ten stary kapłan stanął na ambonie i powiedział: „Jeżeli myślicie, że przyszedłem, aby Wam opowiadać o diable, to jesteście w błędzie. Pragnę Wam mówić o Jezusie Chrystusie, ponieważ Jego mamy szukać i Nim żyć. A zły lubi, gdy skupiamy na nim swoją uwagę”. Napięcie opadło i szybko zrozumieliśmy, jak błędne były nasze oczekiwania…

Papież Franciszek podaje prosty sposób jak możemy oprzeć się działaniu złego. Tutaj nie potrzeba nadzwyczajnych rytuałów. Wystarczy cicha praca nad sobą i swoim językiem:

„I to właśnie obmowy zamykają serce wspólnoty, niszczą jedność Kościoła. Wielkim plotkarzem jest diabeł, który zawsze mówi złe rzeczy o innych, ponieważ jest oszustem i dąży do rozbicia Kościoła, do rozdzielenia braci i zburzenia wspólnoty – podkreślił Papież. – Bardzo proszę bracia i siostry uczyńmy wysiłek, aby nie plotkować”. 

/Watykan, 6 września 2020/

#PrzestrzeńDucha

***

11 stycznia 2021

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»                                                                                                                   Mk 1, 14-20

Czas i wszelkie obietnice Boga już dawno zostały wypełnione. Niestety w ferworze codziennych zajęć łatwo zapomnieć, że Królestwo Boże jest bliskie. Namiętności i bycie na czasie mocno absorbują.

Jezus nie mówi, że ono będzie bliskie, ale już jest. Tu i teraz. Pokusa odnoszenia tych słów do końca czasów jest w nas wciąż silna. Może dlatego, że łatwiej jest czekać w nieskończoność, niż podjąć trud wypatrywania Bożej bliskości każdego dnia.

Nawrócenie, do którego zaprasza nas dzisiaj Jezus nie przerasta naszych sił. „Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim” (Rz 8, 10). Nawrócić się nie oznacza od razu wyboru pokutnego stylu życia.

 Jeżeli Królestwo jest bliskie, a Jezus przechodzi przez moją „Galileę szarych obowiązków”, to nawrócenie polega na dostrzeżeniu Jego obecności. Reszta przyjdzie sama. Wyrzeczenia też. Kto kocha i odczuwa bliskość kochanej osoby, potrafi zrezygnować z wielu spraw, aby tej miłości nigdy nie stracić.

#PrzestrzeńDucha

***

10 stycznia 2021

W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».
Mk 1, 7-11
 
Aby przyjąć Chrzest z rąk Jana, Jezus musiał wejść do Jordanu i swoimi stopami dotknąć dna. Ten niby nic nieznaczący gest Jezusa, ukazuje nam wielką tajemnicę Chrztu. Jezus z miłości do człowieka zapragnął dosięgnąć dna, aby mocą swojej męki, śmierci i zmartwychwstania dać mu nowe życie.
Kiedy Jezus zszedł tak nisko Ojciec z nieba powiedział „Ty jesteś moim synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”. Te słowa Bóg dzisiaj w Jezusie pragnie wypowiedzieć do każdego z nas. Szczególnie kiedy dotykamy życiowego dna, On mówi jesteś moją umiłowaną córką, jesteś moim umiłowanym synem i dyskretnie wyciąga dłoń w naszym kierunku szepcząc, „chodź razem przejdziemy przez Twoje trudne życie”.
Bóg ofiarowuje człowiekowi upodobanie w chwili, gdy wyłaniamy się z dna, a więc jesteśmy pozbawieni wszelkich zasług. Daje nam swoją miłość, bo bez niej nie możemy żyć.
Liczymy na ludzkie upodobanie. To bardzo naturalne, ponieważ potrzebujemy ciepła, oparcia, bezpieczeństwa i godności. Ktoś zadał kiedyś pytanie: „Kiedy człowiek żyje”? Żyje wtedy, kiedy ktoś zna go do końca i wciąż go kocha. Ktoś zna jego świętość, ale i największe świństwa, wszystkie życiowe wybryki, a i tak go kocha.
Jeśli myślisz, że nie masz takiej osoby w życiu, to się mylisz, ponieważ Bóg zna Ciebie, wie o Tobie wszystko i ma w Tobie upodobanie, czyli kocha Cię miłością odwieczną…
 

***

9 stycznia 2021

„Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć”.
Mk 6, 45-52
 
Trudzimy się i nic nam nie wychodzi. Najprostsze czynności urastają do rangi wielkich wyzwań. Czujemy, że przyszedł czas, kiedy „wiatr” w naszym życiu jest przeciwny.
Jezus widzi nasz wysiłek, nieporadność i brak sił. Nie karci za to, że nie radzimy sobie z tym, co przynosi codzienność.
Przy Nim człowiek może pozwolić sobie na niepowodzenia. On nie wymaga wysokiego wskaźnika skuteczności naszych działań i założeń.
Jezus pragnie przy nas być, nie tylko, gdy mamy „nóż na gardle”, lecz także wtedy, gdy wszystko się uspokoi.
On prowokuje w nas wiarę, niby nas mijając. A tak naprawdę czeka, że Go zauważymy i zaprosimy, by z nami był na zawsze…
 

***

8 stycznia 2021

„Jedli wszyscy do syta i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i resztek z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn”.

Mk 6, 34-44

Chciałbym, aby moje życie było podobne do chleba.
Tak, żeby każdy mógł podejść, wziąć kawałek dla siebie, nabierając sił do życia.
Modlę się, żebym nie stanął kołkiem w gardle dla moich braci i sióstr, raniąc ich swoim zachowaniem. Nie chciałbym też, żeby moi bliscy zakrztusili się moją obecnością.
Chleb kojarzy się z pracą, więc marzę o podejmowanym codziennym trudzie, który będzie niósł innym nadzieję. A na koniec życia, chciałbym, żeby Pan zebrał mnie jako jeden z ułomków i pozwolił przebywać z Nim w wieczności. Myślę dzisiaj o tych słowach:

„Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii.
Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego?
Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem.
Skąpy jest ten, kto nie jest jak On.”
„Powinno się być dobrym jak chleb,
Powinno się być jak chleb,
który dla wszystkich leży na stole,
z którego każdy może kęs dla siebie
ukroić i nakarmić się,
jeśli jest głodny.”
/św. Brat Albert Chmielowski/

#PrzestrzeńDucha

***

7 stycznia 2020

„Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego”.
Mt 4, 12-17. 23-25
 
Stajemy się podobni do ziemi Zabulona i Neftalego, gdy dochodzimy do granic naszych możliwości i wytrzymałości, czyli do punktów granicznych w życiu.
Nie są to łatwe chwile. Tamte ziemie też nie były stronami bezpiecznymi. Niosły w sobie wiele niepewności. Podobnie działają na nas momenty destabilizacji życiowej.
Jezus tam osiadł i rzucił światło na mroczną krainę. Tylko ten, kto kocha do granic szaleństwa potrafi zaryzykować życiem dla drugiej osoby. Tak czynił od samego początku Jezus.
 
„Kiedy mówisz
Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz”
/ks. Jan Twardowski/
 

***

6 stycznia 2021

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon».
Mt 2, 1-12
 
Trudne czasy dla Kościoła, podzielone społeczeństwo i powtarzające się jak mantra słowo kryzys. Czasami uszy bolą od narzekania na obecną sytuacje.
Jezus urodził się chyba w najtrudniejszych czasach (jeśli wciąż mamy się licytować). Herod był okrutnym władcą i niszczył wszystko i wszystkich, jeśli tylko czuł się zagrożony.
Bóg przychodzi na świat jako bezbronne dziecko. Nie posiada straży narodowej broniącej stajni betlejemskiej przed zniszczeniem. Każdy mógł tam zajrzeć, a Jego życie było od samego początku zagrożone.
Dzięki otwartości Maryi i Józefa do Jezusa mogli wejść Magowie, którzy zajmowali się astronomią. Być może byli wróżbitami. Nikt ich z lichej stajenki nie wypędził ze względu na poglądy. Spotkali Dzieciątko Jezus, które odmieniło ich życie.
Czasy zawsze są dobre, aby mógł w nich rodzić się Zbawiciel…
 

***